auto do ślubu |Tempur |żurawina
„—Kogo
—Konsula, pana Rubena, męża pani Ruben — przyjechał.
Adwokat nic nie wiedział o tem, że konsul Ruben miał przyjechać, lecz powstaje niezwłocznie i prosi, by mu towarzystwo wybaczyło. Zwraca się do Bertelsena i powtarza, co już pierwej przewidywał — Nie żartuj pan z przybycia gości, otóż przyjeżdżają i konsulowie.
Gdy inspektor zabiera się do odejścia, p. Fleming przywołuje go napowrót. O, p. Fleming wygląda, jak sama śmierć szara, ale on jeszcze żyje, jeszcze myśli i żyje. Mruga oczyma, oddycha ustami, dysponuje mózgiem. Rozkłada lub splata swe ręce według własnej chęci, on jeszcze nie umarł. Oto oddaje inspektorowi depeszę do swej matki w Finlandji i nakazuje mu wysłać ją na stację dzisiaj, natychmiast. ^
Nio całkiem to już zgodna z prawdą ta depesza, p. Fleming nie mógłby już z dobrym sumieniem pysznić się swem odzyskanem zdrowiem. Jednakże — wysłał depeszę do swej matki. A sumienie jego, zdawało się, zachęcało go właśnie do tego.
ozmaite potem zaszły wypadki. Ludzie mrowili się dokoła siebie. A otóż i śmierć poczęła się panoszyć. Kładła trupem samowolnie i naoślep.
P. Fleming leżał w łóżku — na początku z lodem i w ustach i na piersiach z powodu swych krwiotoków, ale skoro one minęły, wrócił do sił; siedział w łóżku, spędzając czas układaniem kabały. Panna dEspard poszła do Daniela, oddała ukłony od p. Fleminga i zawiadomiła, że się zaziębił i narazie nie może przychodzić na swe mleko, ale skoro tylko mu się polepszy, będzie znów przychodził.“(16)
osobisty trener |
„—Kogo
—Konsula, pana Rubena, męża pani Ruben — przyjechał.
Adwokat nic nie wiedział o tem, że konsul Ruben miał przyjechać, lecz powstaje niezwłocznie i prosi, by mu towarzystwo wybaczyło. Zwraca się do Bertelsena i powtarza, co już pierwej przewidywał — Nie żartuj pan z przybycia gości, otóż przyjeżdżają i konsulowie.
Gdy inspektor zabiera się do odejścia, p. Fleming przywołuje go napowrót. O, p. Fleming wygląda, jak sama śmierć szara, ale on jeszcze żyje, jeszcze myśli i żyje. Mruga oczyma, oddycha ustami, dysponuje mózgiem. Rozkłada lub splata swe ręce według własnej chęci, on jeszcze nie umarł. Oto oddaje inspektorowi depeszę do swej matki w Finlandji i nakazuje mu wysłać ją na stację dzisiaj, natychmiast. ^
Nio całkiem to już zgodna z prawdą ta depesza, p. Fleming nie mógłby już z dobrym sumieniem pysznić się swem odzyskanem zdrowiem. Jednakże — wysłał depeszę do swej matki. A sumienie jego, zdawało się, zachęcało go właśnie do tego.
ozmaite potem zaszły wypadki. Ludzie mrowili się dokoła siebie. A otóż i śmierć poczęła się panoszyć. Kładła trupem samowolnie i naoślep.
P. Fleming leżał w łóżku — na początku z lodem i w ustach i na piersiach z powodu swych krwiotoków, ale skoro one minęły, wrócił do sił; siedział w łóżku, spędzając czas układaniem kabały. Panna dEspard poszła do Daniela, oddała ukłony od p. Fleminga i zawiadomiła, że się zaziębił i narazie nie może przychodzić na swe mleko, ale skoro tylko mu się polepszy, będzie znów przychodził.“(16)
<<<< Przedziwnym trafem obydwa
|
osobisty trener |